falzmann wrote:
(Mowimy o http://winter.it.com.pl/MRF/)
> Tobie Bozia poskapila, he, he...
Talentu bycia grafomanem? Alez nie, napisalem cos kilkaset stron
fantastyki, calkiem sporo z tego jest dostepne w sieci. Wiekszosc wymaga
jeszcze sporo pracy.
> Jarek sie napracowal by mnie tam "negatywnie" reklamowac, wiec niech
> teraz ma frajde, ze ludzie ogladaja JEGO fajne strony.
W jaki sposob? To jest "slepa" strona (czyli nie ma z niej zadnego
odnosnika dokadkolwiek, co jest w HTML przestepstwem zagrozonym kara
glowna). I w starym miejscu, ktore juz malo kto odwiedza, bo jest nowe.
> (Egzobiolog bierze nieznany mu owoc i probuje - gratulacje!
> Gamoniowato?c naukowcow nie polaga na tym, ze s? gamoniowaci caly
> czas, ale tylko POZA swoj? dziedzin?.)
> Ten typ "Krytyki" tu gdzie mieszkam, nazywa sie Nitpicking -
> zbieranie nitek - i zwykle jest uzywany, kiedy za cholere nie da sie
> zgnoic calosci, per se. Wtedy to ruszamy z lupa, wyrywamy fragmenty i
> udowadniamy ze czarne jest biale.
Calosc "zgnoilem" na koncu. Tu sa uwagi "na goraco", a wiec bez
znajomosci calosci, faktu ze glowny bohater jest agentem czy cyborgiem.
Ale czytelnik zwija sie ze smiechu, jak czyta sobie o tym egzobiologu,
co zre nieznane owoce. Nad autorem sie zwija.
> Jesli chcecie zaskoczyc odbiorce, to wstawcie do tekstu, na samym
> poczatku, kogos ( bohatera) kto z tytulu zawodowego jest Kims, ale w
> praktyce okazuje sie, ze Nie jest tym Kims za kogo sie podaje. W ten
> sposob czytelnik moze wylapac pierwszy duzy znak zapytania i
> "domyslec sie", ze bohater jest ??? kims tajemniczym a moze nawet
> podejrzanym.
> Chwyt czesto stosowany w kryminalach.
> Oczywiscie, nasz krytyczny Nitpicker Jaroslaw o tym nie wie, lub woli
> nie wiedziec.
Bo o tym nie wiadomo przez caly czas, az (prawie) do konca pierwszej
sceny. Nie dajesz zadnego sygnalu o tym, poza "gamoniowatoscia"
Stankowa. Zaden inny bohater nie poddaje tego w watpliwosc, wszyscy
swiecie wierza, ze jest naukowcem.
> Zupelnie tak jak bym rozmawial z KIMS z Fenixa (:-))) - ta sama
> kwadratowa prostolinijnosc rodem z podrecznika literata.
Nie. Z obserwacji praktyki. Czytam cos srednio tysiac stron fantastyki
tygodniowo, wiec troche chwytow, ktore ty probujesz zastosowac -
widzialem.
> (przepraszam, a kim jest Adams, ze tak strzela fachowa terminologia?)
> Tym razem, pytanko jest podejrzane, bo ... z tresci opowiadania
> wynika, iz Adams jest Pilotem, ale... naszemu krytykowi nie miesci
> sie w glowie, jak to mozliwe by Pilot wiedzial cos takiego i na
> dodatek " strzelal fachowa terminologia".
Jest mozliwe. Tylko trzeba to uzasadnic. Moze powiedziec: "jak chodzilem
ostatnio po gorach", albo "moja dziewczyna to sie dopiero zna na
skalkach, ja tylko cos tam zapamietalem co mowila przez sen". Inaczej to
jest deux ex machina.
> Czyli mamy tutaj typowa mentalnosc "Urzednika" lub "Agenta na sluzbie
> Sluzb Specjalnych", lub cos posredniego.
> Gradacja, szczeble, drabina spoleczna, jak jestes Kierowca ( Pilot w
> opowiadaniu Kosmopol ) to kuz musisz byc Gamon.
Nie, ale czytelnikowi byloby milo dowiedziec sie, skad bohater to wie.
Ty w koncu opowiadasz czytelnikom pewna historie, chcesz ich zaciekawic,
przedstawic bohaterow i sytuacje, w ktorej sie znalezli. A moze cos
innego? Ja czytam ksiazki z ciekawosci co sie w nich dzieje, nie wiem
jak inni.
> A tutaj zagwozda, bo my czytamy opowiadanie SF, i rzecz dzieje sie w
> dalekiej przyszlosci gdzie nawet glupi kierowca czyli Pilot, bedzie
> wiedzial wiecej niz Krytykowi sie wydaje, ze wiedziec powinien -
To ja przedstawie wrecz przeciwstawna teze: rzecz dzieje sie w dalekiej
przyszlosci, wiec:
1. Pilot mogl przebywac tylko w kosmosie, wiec co to skaly wie ze
slyszenia w barze.
2. Pilot interesuje sie tylko swoim zawodem, bo utrzymanie sie w nim
wymaga ciaglych studiow kilka godzin dziennie, a pozniej idzie do baru
sie napic.
To TY musisz mnie przekonac, ze jest inaczej i dlaczego.
> tajne przez poufne. Ten Zielinski to sie za duzo naczytal o dawnych
> metodach pracy KGB, UB, GUR-u, CIA, FBI i tak dalej. Tylko w tych
> "Zrzeszeniach" oraz firmach ludzie sa klasyfikowani na zasadzie -
> Need to know. Oraz uczeni, lub dopuszczani do witalnego INFO zgodnie
> ze stopniem "utajnienia". Paranoja.
Nie masz ZIELONEGO pojecia o tajnych sluzbach, jesli tak piszesz. Tajne
sluzby zatrudniaja i wspolpracuja z fachowcami w swoich dziedzinach, a
ich tajni agenci sa specjalistami w srodowiskach w ktorych sa osadzeni.
Jesli chcesz dowiedziec, jak pracuja tajne sluzby, polecam postac Jacka
Ryana. Nie przeszkadza to owym pracownikom grac w golfa czy byc
mistrzami szachow: ale tez musisz powiedziec, dlaczego nagle dwoch
twoich agentow zaczelo by uzywac golfowej terminologii.
> Pytanie typowe dla amatorszczyka, lub ucznia walczacego z pierwszym
> wypracowaniem w 5 klasie podstawowki.
> Odpowiem - jesli wczesniej bohater zostal ubrany w srodowiskowy
> kombinezon to raczej nie dyma na bosaka.
> Byloby glupio i nadzwyczaj niezrecznie napisac "pod stopami".
> Jak wstajesz rano z lozka by zrobic siusiu, to byc moze spieszysz sie
> i lecisz na boska. Wtedy bedziesz miec podloge lub dywanik "pod
> stopami" ( nagimi, to jest... )
> Ale, idac do pracy, bedziesz miec chodnik do garazu "pod butami".
> Lub psie gowno, jak masz psa. Shit happens.
Coz, poza poziomem odpowiedzi (ktory staje sie nudny) moge sie tylko
odwolac do swiadomosci jezykowej innych uczestnikow grupy. Mnie sie "pod
butami" nie podobalo jako neizrecznosc jezykowa.
> - Racja. Nie jestem normalny. Jestem Cyborgiem (cyborgiem?) - .....
> Jarkowi nie podoba sie duza litera. Mnie nie podoba sie, ze w jezyku
> polskim brak akcentow lub metod pokazania w druku "Nacisku" na dane
> slowo. Dlatego wymyslilem sobie,
> ze bede pisal "akcenty" uzywajac duzej litery,
> co jak moze zauwazyliscie na naszej NG SF-F, Tutaj Stosuje i Wdrazam.
> Hej, jestem "pisarzem" - wolno mi eksperymentowac ze slowem, right?
> Fakt, ze zaczalem dosc wczesnie, ale to juz jest inna " Love story".
Widzisz, wielka litera w jezyku polskim sugeruje albo nazwe nacji albo
nazwe wlasna. Jest taki dosc znany w polskiej fantastyce pisarz, ktory
napisal opowiadanie, w ktorym nazwy profesji sa z duzej litery i to byl
znaczacy eksperyment jezykowy (ale nie tylko jezykowy, mial podobno
takze glebsza wymowe). Tu zrobiles to raz, wiec po prostu nie
zrozumialem dlaczego.
> No i w tym duchu "Upierdliwej krytyki pelnej jadu oraz zawisci" nasz
> Jarek zionie siarka oraz ogniem.
Zapewniam cie, ze bylo to bardzo lagodne potraktowanie w porownaniu z
tym co ja i moi znajomi przechodzili we wspomnianej wczesniej sekcji, z
kilku powodow:
1. Bylem tylko jeden na ciebie, zwykle bylo co najmniej trzech-czterech
na jednego.
2. Zrobilem to tylko raz w ciagu dziesieciu minut, zwykle mielismy na to
kilka godzin.
3. Nie wypilem nawet kropli... piwa, ktore zwykle niezwykle pomaga w
krytyce.
Wszystko to jednak mozna naprawic.
> Pomijam to jego badziewo bo zal dupe sciska jak sie czyta, jasno
> widzac, ze Gosciulek robi wszystko by mnie spopielic oraz zrownac z
> ziemia.
To wlasciwie po co wysylales tu czy gdzie indziej opowiadania jak nie po
to by je czytac czy krytykowac? Przeciez sam wystawiasz sie na strzal...
> A zauwazyles, ze glowny bohater, ktorego oczami i zmyslami odbieramy
> calosc akcji, SPAL i My jako Czytelnicy, tez?
> Czyli, cokolwiek zaistnialo w czasie gdy spal jest dla nas terra
> incognita, czyli ziemia nieznana, czyli ... wiemy tyle co glowny
> bohater lewy "profesor" Stankow. Tiek...
To sie pisze "Adams otrzasajacy sie jeszcze z bagiennego zielska
podszedl do nich z wesola mina: No chlcopcy, juz dawno tak sie nie
wykapalem - powiedzial.". Cokolwiek, by zachowac ciaglosc zdarzen.
> 6. streszczenie Jarka, w punktach - czyli Wypracowanie. I wiecie co?
> Mam takie wrazenie, ze On chyba wcale nie czytal tego opowiadania.
> On, wzorem zawodowych recenzentow, przelecial wzrokiem po akapitach i
> zajal sie Nitpicking.
Czytalem i napisalem tak jak je odbieram. Pamietaj, ze dzielo powstaje
nie wtedy, gdy je napiszesz, ale wtedy gdy zostanie dopelnione przez
jego odbior przez czytelnika.
> Typowa amatorszczyzna krytyka z przypadku. Jak juz piszesz krytyke,
> to nigdy, przenigdy, nie sugeruj, ze maly obrazek wygladal by lepiej
> w duzych ramkach.
Moge, jesli tak uwazam, napisac za to, ze obrazek ten bylby dobry, gdyby
znajdowal sie w lewej gornej czesci wiekszego obrazu.
> I pomijaj razacy subiektywizm w ocenie dziela, jesli to ma byc, bodaj
> z pozoru, obiektywna krytyka.
Nie ma czegos takiego jak obiektywna krytyka.
> TY to nie Czytelnik.
Ja to czytelnik, poniewaz ja to czytam.
> A MUSI? Ty kolego, to jak ten Pierwszy Sekretarz Partii, bez
> Wskazowek z Moskwy, to ani rusz. Koszmar.
Tak, bo dlaczego pisac w skrocie, jak mozna w calosci i byloby
czytelniej?
> No i tu juz wiemy wszystko. NKJZ ( Nasz Kochany Jaroslaw Zielinski ),
> albo nie wiedzial, albo nie chcial wiedziec, ze kiedy pisalem
> opowiadanie Kosmopol ( rok 1979 ), to nie bylo w Polsce IRC, News &
> Mail, Internetu, oraz pecetow dla kazdego.
Dobrze, to ja ci to wytlumacze lopatologicznie: jesli jest linia, ktora
moze zawierac informacje tajne, to jest szansa ze ja podosluchuja - tak
sie dzieje od czasow tam-tamow. Dlatego nie wyprawia sie na niej glupot,
kore ty pokazales. Ludzie z tajnych sluzb (i nie tylko, takze ludzie na
przyklad z korporacji), gdy rozmawiaja w barze nie uzywaja nazwisk, nazw
miejsc i szczegolow technicznych, ale mowia jezykiem polslowek,
skojarzen i tak dalej. Najciekawsze jest pokazanie wlasnie takiego
jezyka, a nie "porucznik Jas Kowalski melduje...".
> Ile ty masz lat Jarku?
Policz - od 04.01.71.
> W 1979 roku czytano to opowiadanie z zapartym stolcem pod lawkami na
> lekcjach w szkole.
Nie sadze, jak go nie czytalem, a juz wtedy umialem czytac i bylem w
szkole (moge na dowod pokazac reportaz ze Swiata Mlodych z moja klasa).
Nie czytalem az do dzisiaj.
Jaroslaw Zielinski
http://winter.info.pl/ - Wiadomosci Internetowe
... wiecej »
|